Mąż otworzył na mnie firmę.
Justyna to niezwykle pozytywna, radosna kobieta, przekonana o dobrych intencjach innych ludzi, zawsze życzliwa i chętna do pomocy. Mieszka na południu Polski. Spotkałam się z nią w kawiarni – tam, przy najlepszej kawie w mieście, opowiedziała mi swoją historię.

Jestem pielęgniarką. Zawsze lubiłam i nadal lubię moja pracę. Mój mąż, Tomek, prowadził własną firmę. Ślub wzięliśmy w 1985 roku. Pozornie wszystko u nas szło w dobrym kierunku. W 2005 roku mąż zaproponował, że otworzy na mnie działalność gospodarczą. Nie doszukiwałam się drugiego dna, zawsze mu ufałam, wspieraliśmy się nawzajem, więc się zgodziłam – wspomina. – Wtedy nie wiedziałam o tym, że poza moimi plecami prowadził drugie życie, balował kiedy ja pracowałam nocami w szpitalu…

Na firmę Justyny Tomek przepisał umowy najmu lokali, umowy z pracownikami, umowy
o współpracy z dostawcami… Wkrótce także na firmę żony zaczął zaciągać zobowiązania finansowe. – Właściwie kontynuował swoją działalność, ale z ramienia tej mojej firmy. Prowadził dwa sklepy spożywcze, dwie restauracje i agencję ubezpieczeniową. Ja naprawdę byłam przekonana, że wszystko to robi dla dobra naszej rodziny. –

W 2010 roku wszystko wyszło na jaw. Justyna dowiedziała się, że jej mąż prowadzi podwójne życie – nie tylko zawodowe. – Ciężko było mi uwierzyć, że ma inna kobietę, że żyją z nią i że chce do niej odejść – opowiada. – W 2010 roku Tomek wystąpił z pozwem o rozwód. Sąd wydał wyrok uznając, że rozpad małżeństwa nastąpił z winy męża. Dla mnie to był naprawdę ciężki czas. Kilka miesięcy później zmarł mój ukochany ojciec, a dwa miesiące później mama. Mimo wszystko, starałam się nie poddawać.-

Pod koniec 2010 roku po raz pierwszy zajęte zostało wynagrodzenie Justyny. – Wtedy dowiedziałam się, że moja firma ma długi i niezapłacone zobowiązania. Nigdy nie zajmowałam się prowadzeniem tej firmy, nie miałam świadomości, iż długi i zobowiązania zaciągnięte przez męża na moją firmę są aż tak duże. Jak tylko wyszło to na jaw – podjęłam dodatkową pracę
na umowę zlecenie – starałam się możliwie jak najszybciej spłacić te zobowiązania. Ale kwoty tych zobowiązań wielokrotnie przekraczały moje możliwości.-

Małżeństwo zostało rozwiązane, z długami została Justyna.Zaczęłam otrzymywać korespondencję z sądu, urzędów, komornik zajął moje wynagrodzenie. Od pięciu lat z mojego wynagrodzenia zostało przekazane na poczet zobowiązań około 110 000 zł. Przez długi czas nie widziałam szansy na wyjście z tego dołka. Kiedy dowiedziałam się o możliwości złożenia wniosku o upadłość – postanowiłam spróbować – przyznaje.

Justyna pomyślnie przeszła proces oddłużania. Sąd nawet nie wzywał jej na rozprawę, nie prosił o uzupełnienie dokumentów. Wydał postanowienie o ogłoszenie upadłości zaocznie. Justyna wybaczyła mężowi, że odszedł do innej kobiety i zostawił ją z długami. Obecnie pomaga jemu zebrać dokumenty, by też złożył taki wniosek i przeszedł procedurę oddłużenia.

Temat:

Mąż otworzył na mnie firmę.

Data:

30.10.2017

Książka

książka

Zbiór wszystkich historii osób dotkniętych upadłością konsumencką.

Artykuły powiązane

Ucieczka za granicę
30-10-2017
Ucieczka za granicę
Wspólność majątkowa małżeńska
30-10-2017
Wspólność majątkowa małżeńska
Spółki i wspólnicy
30-10-2017
Spółki i wspólnicy
X

Formularz kontaktowy