O fundacji

Cele i misja Fundacji Moja Upadłość

Fundacja Moja Upadłość powstała z myślą o wszystkich tych, którzy borykają się ze zobowiązaniami finansowymi oraz pragną rozpocząć nowe życie – bez długów, z czystą kartą.

Cele Fundacji Moja Upadłość:

  • Propagowanie wiedzy na temat zagadnień związanych z oddłużeniem konsumentów oraz przedsiębiorców w Polsce.
  • Aktywne wsparcie, w tym m.in. poprzez doradztwo i inne formy doraźnej pomocy, dla konsumentów oraz przedsiębiorców, którzy zamierzają zgłosić lub są w trakcie procesu upadłości.
  • Rozwijanie świadomości finansowej oraz edukacja w zakresie aktywnych sposobów rozwiązywania problemów finansowych w wymiarze osobistym i w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.
  • Inicjowanie i realizacja projektów w zakresie przeciwdziałania wykluczeniu finansowemu oraz promocja odpowiedzialnej postawy w podejmowaniu decyzji o charakterze finansowym.
  • Promocja zawodu oraz prowadzenie kursów zawodowych „Doradcy d/s oddłużania i upadłości konsumenckiej”.
  • Promowanie i wspieranie przedsiębiorczości wśród osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej.
  • Prowadzenie projektów na rzecz osób zadłużonych, których celem jest rzecznictwo, a także wspieranie inicjatyw obywatelskich i lobbing na rzecz zmiany regulacji prawnych dotyczących zagadnień związanych z oddłużaniem, procesami dochodzenia roszczeń na sądowej drodze egzekucyjnej oraz w ramach postępowań upadłościowych.
  • Prowadzenie działalności edukacyjnej i realizacja projektów służących promowaniu nowoczesnych postaw budujących kapitał społeczny w kontekście rozwoju gospodarczego oraz przekazywanie informacji dotyczących zasad funkcjonowania rynku finansowego oraz wybranych zagadnień ekonomicznych.
  • Inicjowanie i wspieranie nowatorskich rozwiązań w różnorodnych dziedzinach życia społecznego, a szczególnie dotyczących praw i wolności człowieka i obywatela, w ochronie życia rodzinnego i profilaktyce społecznej.

Dlaczego pomagam?

Nazywam się Lucyna Dassuj i jestem prezesem fundacji Moja Upadłość. Ukończyłam studia ekonomiczne w Poznaniu. Po roku pracy w firmie sprzedażowej, podjęłam pracę w banku. I tak od dysponenta do menedżera, a potem do przedstawiciela regionalnego banku hipotecznego.

W 2004 roku rozpoczęłam pracę w prywatnej firmie na stanowisku dyrektora finansowego. Po raz pierwszy zetknęłam się z realiami polskiej przedsiębiorczości. Od strony bankowca i banku wyglądało to zupełnie inaczej. Po dwóch miesiącach wdrażania się w sytuację finansową firmy zwróciłam się z wnioskiem do właściciela, iż należy ogłosić upadłość przedsiębiorstwa. Nie widziałam szans na wyjście z długów. W 2004 roku, również dużo mówiło się o możliwości ogłoszenia upadłości lub zawarciu układu, nowa ustawa „Prawo Upadłościowe i Naprawcze” funkcjonowała od 2003 roku.

Szybko znaleźliśmy kancelarię prawną specjalizującą się w obsłudze podmiotów gospodarczych. W marcu 2004 roku, kancelaria złożyła do Sądu nasz wniosek. Oczywiście, został odrzucony. Teraz z perspektywy czasu i wiedzy jaką posiadam, tamten wniosek w ogóle nie spełniał wymogów, ani merytorycznych, ani formalnych.

Wniosek odrzucony, a długi zostały. I tak od początku swojej pracy zajęłam się porządkowaniem spraw finansowych. Rozmowy z wierzycielami, rozkładanie płatności na raty i jeszcze raz na nowe raty. Wizyty u komorników, w bankach, instytucjach. Nigdy nie były to łatwe rozmowy i dla nikogo takimi nie będą.

W 2008 roku zostałam jednym z udziałowców w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Firma rozwijała się, przybywało klientów, rosły obroty. Zaczęłam wprowadzać procedury, szkolenia, kontrolować wydatki, zatrudniać młodych, lepiej wykształconych specjalistów. Różna wizja zarządzania spółką doprowadziła do konfliktu między udziałowcami, który przeniósł się na grunt zawodowy. Straciliśmy zaufanie klientów, dostawców, instytucji, w końcu największy partner biznesowy zerwał kontrakt. Działając jako zarząd spółki złożyłam do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości naszej firmy obejmujący likwidację majątku.

W swojej naiwności liczyłam, że składając dodatkowe osobiste zabezpieczenia jeszcze coś uratuję. Ale straciłam: firmę, pracę, pasję, przyjaciół. Zostały mi: kredyty, zobowiązania, poręczenia i weksle. Pierwszy odruch to zapaść się pod ziemię, uciec, wyjechać, zapomnieć. W końcu koleżanka podpowiedziała- a może tak ogłoś swoją upadłość- upadłość konsumencką? Zaczęłam szukać informacji, biegać po kancelariach, czytać ustawę. Nie znalazłam nikogo, kto by mi doradził, pomógł, podpowiedział. Sama usiadłam i napisałam wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, czyli upadłości osoby fizycznej nie prowadzącej działalności gospodarczej i sąd po 9 miesiącach, w marcu 2014 roku ogłosił moją upadłość.

Kiedyś doradzałam firmom, osobom jak otrzymać kredyt, teraz doradzam, jak ten kredyt ( inne zobowiązania) spłacić…

Historia zatoczyła koło…

 

Fundacja Moja Upadłość oferuje pomoc na każdym etapie, zarówno osobom, które chcą ogłosić upadłość konsumencką, jak i przedsiębiorcom.
X

Formularz kontaktowy